Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dziwne miasta, które koniecznie musisz odwiedzić

101 582  
222   19  
Większość z nas wywalczyło sobie u pracodawców tak długie urlopy, że głowimy się i troimy co zrobić z tak przytłaczająco dużą ilością wolnego czasu. Pewnie, że najprościej by było wybrać się na wielotygodniowy pobyt do Las Vegas, aby doszczętnie przepuścić nasze wielomilionowe oszczędności. My mamy jednak lepszą propozycję. Oto kilka miast, które zachwycą wielbicieli „alternatywnej” turystyki.

Pełne seksu - The Villages (USA)

34 pola golfowe, niezliczone bary i restauracje oraz 9 modnych klubów*. Do tego mały, aczkolwiek wiele znaczący statystyczny fakt - na jednego mężczyznę przypada 10 kobiet! No i nie zapominajmy o tytule „Najprzyjaźniejszego miasta w Ameryce”!

Brzmi obiecująco? Pewnie, że tak! Tu seks nie jest tematem tabu, a weneryczną chorobę w ostatnich latach złapać łatwiej niż katar.

Niestety, jest tu pewien haczyk. The Villages zwane jest także „Geriatrycznym Disneylandem”. W tym liczącym sobie 100 tysięcy mieszkańców kurorcie mieszkają praktycznie tylko emeryci. Okazuje się, że wigoru im nie brak - normą są tu bójki w knajpach, publiczny seks, zażywanie narkotyków oraz rozbijanie się po pijaku golfowymi Meleksami (których jest tu kilkakrotnie więcej niż samochodów). Jakby tego było mało, świetnie rozwija się tu czarnorynkowy handel Viagrą.
Tak czy inaczej - dla miłośników dojrzałych, a może by raczej powiedzieć przejrzałych „towarów” to prawdziwy raj!


* Żadnych dubstepów! Każdy z klubów oferuje dzikie potańcówki przy rozpaczliwych dźwiękach country.

Wyspa Hashima (Japonia)

Położona ok. 15 kilometrów od Nagasaki wyspa Hashima, z racji na swój niecodzienny kształt nosi nazwę „Okrętu Wojennego”. Przez niemalże sto lat wydobywano tu węgiel dla koncernu Mitsubishi. Aż do lat 70., kiedy to firma zrezygnowała z dalszego utrzymywania tego miejsca i wyspa została opuszczona. W tym momencie Hashima to idealna miejscówka dla wielbicieli eksploracji betonowych labiryntów. Oprócz bloków mieszkalnych znaleźć tu można opustoszałe kasyna, kina i sklepy. Czasem oprócz ciekawskich turystów przyjeżdżają tu ekipy filmowe. Kręcono tu między innymi niektóre sceny do ostatniej odsłony serii o przygodach agenta 007.


Kangbashi (Chiny)

Skoro mowa o niezamieszkanych miastach, to grzechem by było nie wspomnieć o Kangbashi - chińskiej metropolii, która to zgodnie z założeniem władz miała być prawdziwym rajem dla przedstawicieli ludu pracującego. Na terenie 355 kilometrów kwadratowych zbudowano skupione wokół zakładów pracy piękne osiedla, kina, teatry i rozłożyste parki. W trosce o małoletnią przyszłość narodu postawiono też szkoły, uniwersytety, przedszkola... Wszystko zostało przygotowane tak, aby mieszkańcy mogli czuć się tu wygodnie i zaznać niemałego luksusu. Starania te zostały docenione przez jedynie 20 tysięcy Chińczyków, z czego większość to pracownicy służb porządkowych... I tak też w mieście przeznaczonym dla miliona osób żyje sobie teraz jedna pięćdziesiąta tej „populacji”. Powód takiego stanu rzeczy jest związany z przemysłowym bumem i nadprodukcją mieszkań. Tak właśnie - wygląda na to, że mieszkań jest w tej chwili więcej niż samych Chińczyków.


Miyake-jima (Japonia)

Wracamy do Japonii, aby poznać miejsce przywołujące na myśl klimaty rodem z Fallouta. Miyake-jima to jedna z wysp wulkanicznego archipelagu Izu, gdzie każdy z 2800 mieszkańców zobligowany jest taszczyć ze sobą maskę przeciwgazową. Wszystko przez trujące gazy, które co jakiś czas emitowane są przez jeden z aktywnych wulkanów. Od jakiegoś czasu wyspy obserwują wzmożony najazd turystów. Również i oni muszą zaopatrzyć się na stacji benzynowej w maskę przeciwgazową, na wypadek gdyby jedna z licznie umieszczonych na wyspie syren obwieściła zbliżające się niebezpieczeństwo.


Monowi (USA)

Miejsce to warto odwiedzić właściwie tylko ze względu na jedną osobę - panią burmistrz tego „miasta”, Elsie Eiler, która z chęcią przybliży nam historię Monowi. W skrócie - jeszcze w 1930 roku żyło tu 150 osób. W ciągu 70 lat populacja zmniejszyła się do zaledwie dwóch rezydentów. W 2000 roku z życiem pożegnał się niejaki Rudy - mąż pani burmistrz, powodując tym samym, że owdowiała siedemdziesięciolatka została jedyną mieszkanką mieściny. Oprócz pełnienia swoich urzędowych obowiązków Elsie, mając sporo wolnego czasu, serwuje też piwo w jedynej w Monowi tawernie. Pytanie tylko komu serwuje? Mamy powody uważać, że pani burmistrz sama opróżnia kegi...


Slab City (USA)

Brak bieżącej wody, toalet, ścieków, elektryczności, usług komunalnych (z wywózką śmieci na czele) oraz temperatura, która potrafi sięgać nawet i 50 stopni Celsjusza. Taki jest koszt wolności. Położone w stanie Kalifornia miasto Slab to w rzeczywistości opuszczona baza wojskowa, do której ściągają z całego kraju brodaci hippisi oraz nażarci kwasem posiadacze wymalowanych w kwieciste wzory furgonetek. Na stałe mieszka tu 150 osób, a reszta przyjeżdża tu „sezonowo”. Mimo że ludzie przebywający w Slab City nielegalnie zajmują militarne nieużytki, władze przymykają na ten proceder oko, dzięki temu spokój rezydentów „Ostatniego wolnego miejsca w USA” pozostaje niezmącony.


Chińskie podróbki miast

O podróbkach „made ich China” można by mówić dużo i mimo że w tym temacie nic nie jest w stanie nas zaskoczyć, to praktycznie co krok przekonujemy się, że zdecydowanie nie doceniamy naszych braci z dalekiego wschodu. Czym są bowiem nieudolne kopie znanych marek odzieżowych w porównaniu ze spektakularnymi podróbkami całych miast?

Thames Town

Oddalone o 30 km od Szanghaju miasto Thames to taki Londyn w pigułce. Mamy tu uliczki wyłożone brukiem, idealne kopie wiktoriańskich domów, kościołów, a nawet pubów. Oprócz tego natknąć się można na charakterystyczne czerwone budki telefoniczne oraz pomniki, w tym Jamesa Bonda i... Harry'ego Pottera.



Tianducheng (chiński Paryż)

Skoro Paryż odwiedzają tysiące turystów, to czemu nie zarobić na jego popularności? Z takiego założenia wyszli projektanci chińskiej podróbki tego miasta. Oprócz domów, nawiązujących do francuskiego budownictwa, największą atrakcją jest tu kopia wieży Eiffla. Ta jest nieco niższa niż oryginał, ale i tak robi wrażenie. Warto też dodać, że cały ten „paryski” projekt to jeden wielki niewypał. Miało tu mieszkać 100 000 Chińczyków, a na magiczny, francuski klimat dało się nabrać jedynie 2000 osób...



Warto też dodać, że to nie jedyne podrabiane chińskie „miasta” - na obrzeżach Szanghaju wyrosły też duńskie, hiszpańskie, skandynawskie i niemieckie potworki. No i nie zapominajmy o... chińskim Manhattanie (kolejnym niezamieszkanym mieście duchów).


Źródła: 1, 2, 3, 4, 5, 6

Oglądany: 101582x | Komentarzy: 19 | Okejek: 222 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

27.04

26.04

Starsze historie

Sprawdź swoją wiedzę!
Jak to drzewiej bywało